Waleczna jak lwica.

Zacznę krótkim usprawiedliwieniem. Wczoraj musiałam zrobić referat o Ewie Braun (miałam na to trzy tygodnie, ale mądra Basia zostawia wszystko na ostatnią chwilę…). I jakby tego było mało wracałam wczoraj do domu w największą burzę. Poszłam spać o CZWARTEJ NAD RANEM, a wstałam o SZÓSTEJ bo na siódmą do szkoły.
Tak więc dziś w szkole czułam się… Dobrze :D, wyglądałam “nawet jak człowiek” i jako tako funkcjonowałam na dwóch kawach :D. Trzecią wypiłam po powrocie do domu (10:25 hehe rekolekcje). W szkole było śmiesznie. Jednak łatwo można było mnie dziś zdenerwować…
Do sedna.
Po południu byłam na czwartej kawie w Gelatopiu (dobrą kawusie mi Jasco zrobił :D ) i tu zaczyna się mój bulwers. (Nigdy nie myślała, że to powiem) Kiedy ja byłam dzieckiem w życiu nie pomyślałabym żeby kogoś komu coś się przytrafiło wyzwać od “pedałów”, a słyszałam dziś jak taki gówniarz wyzwał, ale pomyślałam, że nie warto się denerwować. Wracam sobie spokojnie do domu, a tu kolejny gówniarz idzie i obraża wszystkich dookoła, mnie też. No nie! Nie pozwolę na to, żeby takie nic mnie wyzywała. No i zagięłam dzieciaka do tego stopnia, że miał już szklane oczy, jak to w mojej naturze nie poczułam wstydu, poczułam satysfakcję i radość. tak podła jestem i jestem z tego dumna. Jak chce zranić to do krwi.
A obrażać to się nie dam! Ani nie pozwolę by obrażano osoby, które darzę sympatią w moim towarzystwie. Co już nie raz udowodniłam, za co mnie w klasie nie lubią. No sorry… NIE JEST MI PRZYKRO!
Ale tak właściwie to z tego bełkotu najważniejsze i najbardziej bulwersujące jest dla mnie słowo “pedał”…
Nie wiem czy piszę po polsku, czy moja notka jest logiczna, mój mózg pracuje na pierwszym biegu.
co do mojego samopoczucia teraz, to czuję się jak kupa, “rozrusznik” mnie boli, noga, głowa, a ręce trzęsą się jakbym na detoksie była… :/
marzec 14, 2008 @ 12:09 pm
Ha, tak trzymać!
A fotka pasuje tu jak ulał!
Pozdrowienia!
marzec 14, 2008 @ 12:13 pm
Dzięki :)
marzec 17, 2008 @ 12:03 pm
:)