Młodość.

czerwiec 22, 2008

Młodość już taka jest, sama ustala granice wytrzymałości, nie pytając czy ciało to zniesie.

Ciało zawsze znosiło i będzie znosić mimo iż granice wytrzymałości często przekraczają jego możliwości…
Ale po pewnym czasie się zemści…

Przeczytałam gdzieś, że mowa odwrotna to głos podświadomości, który zawsze mówi prawdę. Nie wiem jeszcze co o tym sądzić… Posłuchałam piosenki Kalibra 44 Plus i Minus w wersji od tylu. W refrenie słychać “jeszcze cztery”, ” kotku ile jeszcze? Jeszcze cztery, tez nie wierzysz w to? Cztery po cztery, to rymy snu”.
Ale co jeszcze cztery?
Plus i minus zostało wydane w 1996 roku, a Magik popełnił samobójstwo w 2000 roku. Cztery lata…
Ale może to tylko przypadek? Magik miał żonę, synka, których kochał, czemu miałby planować swoje samobójstwo? Czemu cztery lata wcześniej miałby podjąć decyzje o swojej śmierci?
Może w Plus i Minus nie ma żadnej ukrytej treści, a ludzie doszukują się Bóg wie czego?
Ale czemu tak wyraźnie słychać “myślę, że to odsłuchasz chyba zaraz od tyłu od końca”?
Może to czysty przypadek? Zbieg okoliczności? Może Magik nie wiedział, że jego piosenka ma ukrytą treść? Jak nie wiedział to nie ma ukrytej treści i nie ma problemu, jednak z drugiej strony jeżeli mowa odwrotna to głos podświadomości to może jednak jakaś cząstka Magika wiedziała co się stanie za cztery lata?
A może tak naprawdę mowa odwrotna to czysty przypadek, zbieg okoliczności i doszukiwanie się czegokolwiek we wszystkim co nagrane na taśmie?
Szkoda, że sam Magik nie może odpowiedzieć na te pytania…
Mag odpoczywaj w spokoju!

One Missed Call…

maj 14, 2008

Nieodebrane połączenie to tytuł amerykańskiego remake’u popularnego w Japonii filmu Miike’go “Chakushin Ari”. Kilka osób otrzymuje na telefon wiadomość głosową z ich niedalekiej przyszłości. Wiadomość zawiera datę, czas ich własnej śmierci, a kończy się zawsze ich własnym krzykiem…
To tyle jeżeli chodzi o sam film.

Wracając dziś do domu natknęłam się na plakat reklamujący owy film. W pierwszym momencie wyglądał jak zwykły plakat reklamujący horror, ale po dokładniejszym przyjrzeniu się zrobił ma mnie wrażenie.
Kiedyś zastanawiałam się co dla mnie znaczy słowo “śmierć”. Czym jest śmierć? Czy śmierć jest tylko zmianą planszy? Czy da się wyczuć śmierć? Mówi się, że śmierć czuje się w powietrzu, ale jak? Jak pachnie? Jak smakuje? Jak czuje? Czym jest śmierć? Jak wygląda?
Na te pytania nie jestem w stanie odpowiedzieć. Co gorsza do listy pytań bez odpowiedzi dochodzi kolejne, które jest wynikiem dostrzeżenia plakatu, a mianowicie: jak brzmi śmierć? Czy ona w ogóle ma jakiś dźwięk?
Ludzie boją się śmierci, boją się o niej mówić, myśleć o niej, tak jakby to mogło przyśpieszyć nadejście ostatecznego.
Ten problem akurat mnie nie dotyczy. Mogę powiedzieć, że nie boje się śmierci jako samej śmierci, bardziej przeraża mnie myśl, że mogę nie zdążyć spełnić wszystkich swoich marzeń, że przez brak mojej osoby niektórzy ludzie mogą cierpieć, a przecież nie chce by bliskie mi osoby cierpiały z mojego powodu. Boje się wszystkiego tego co będzie się działo po mojej śmierci. Śmierć jest konieczna, obawiam się tylko jak inni przeżyją moją śmierć. Czy to nie paranoja, że nawet myśląc o śmierci, obawiam się o innych? Czy nigdy nie będzie mnie stać na odrobinę egoizmu?
Może to śmiesznie brzmi, może nie umiem dokładnie wytłumaczyć o co mi chodzi.

Pisząc tą notkę zdaje sobie sprawę jak skomplikowana jest moja osobowość, jak wiele cech mam, które powinny się wykluczać, a nie współistnieć. Ludzka natura jest dziwna, nie zrozumiała i nieogarnięta. A umysł jest kluczem do wszechświata, dobrze, że człowiek nie zna wszystkich jego tajemnic.
Czym jest umysł? Cóż kryją najdalsze jego zakamarki? Umysł to miliony wspomnień, miliony wydarzeń, miliony miejsc, miliony ludzi. Umysł to niezliczone myśli. Prawda? Prawda?!

Wracając do plakatu uważam, iż warto go zamieścić pod tym morzem moich myśli. Może Was też skłoni do refleksji?

Błędy.

maj 13, 2008

Błędy bolą, ale tylko popełniając je możesz dowiedzieć się kim jesteś…

VINYL PUB

maj 11, 2008

vinyl pub

Normalnie jestem dumna z Jasco! Stronkę Vinyla zrobił SZAŁOWĄ! :D Jest zdolny :) . Nie chce tu prorokować, ale muszę ;) , czuję w moczu, że to nie ostatnia jego strona. Jednym słowem widzę jego przyszłość jako twórcy stron internetowych :) (no, ale obecnego zawodu nie może porzucić ponieważ daje mu za dużo PRZYJEMNOŚCI :] ). Mam nadzieję, że jak będzie miał wolne to pójdziemy właśnie do Vinyla się napić (no dobra najebać xD ) i oblejemy jego zdolności w zakresie projektowania i tworzenia stron i moje językowe (no nie co za ludzie… mam namyśli język angielski i zdaną maturkę z niego :P ).

Drogi Jasco coś dla Ciebie :)
YOU’RE SIMPLY THE BEST, BETTER THAN ALL THE REST
BETTER THAN ANYONE, ANYONE I’VE EVER MET!!! :D

Życie to jednak teatr.

kwiecień 5, 2008

Życie to jednak proza, wystawiana na deskach teatru zwanego światem, Człowiek to jednak aktor wczuwający się w swoją rolę, zmieniając ją w zależności od potrzeby. Człowiek posiada „półeczkę” z maskami na różne okazję po to by ktoś inny mu uwierzył, dał się nabrać a później cierpiał. Człowiek to jednak aktor. Przeważają maski pokazujące twardość obojętność na świat. Czy do aktora nie dociera, że jest kimś, kim nie jest? Czy nie dociera do jego małego móżdżku, że to tylko gra, że pewnego dnia pożałuje swojego przedstawienia?! Za kurtyną boi się, że zostanie źle odebrany, martwi się o odbiór swojej gry. Czy to nie śmieszne? Chce być zawsze poprawny zatraca swoją osobowość w imię maski, w imię gry, w imię oszustwa. Bojąc się, że jest zbyt kiepskim aktorem. A my reszta aktorów od siedmiu boleści dajemy się nabrać i po pewnym czasie żałujemy tego. Czy człowiek jest zbyt skomplikowany by do niego dotarł fakt, że szkoda czasu na gry? Czy nie potrafi zrozumieć, że nie zawsze może być najlepszy, że boli go, gdy jest numerem dwa? Zawsze trzeba pokazać, że ma się to w głębokim poważaniu? Pytam się, po co? Odpowiadam. Życie to teatr, sztuka trwa i musisz wziąć w niej udział, w przeciwnym razie zostaniesz wyrzucony ze społeczeństwa, będziesz „marginesem życia”. Ale pytanie się nasuwa kolejne: czy człowiek potrafi być jeszcze sobą? Czy aktorstwo nie wsiąkło już tak głęboko w niego by mógł z niego zrezygnować? Czy aktor wie, kim jest, czy wie, „kim” są jego maki?
W którą stronę należy się udać? Przedstawienia czy bycia sobą? Człowiek pyta się Boga. Co może mu odpowiedzieć?

Dziękuję J. natchnęłaś mnie do napisania tej notki :/.

Chciałam napisać interesującą notkę o męskich kompleksach, ale nie napiszę bo tylko się zdenerwowałam. Wychodzi na to, że jedynymi kompleksami mężczyzn są rozmiary ich penisów co jest już troszkę irytujące.
Niby mężczyźnie nie mają kompleksu:
- utraty owłosienia na głowie,
- wzrostu,
- budowy ciała. Nie ja sobie to wymyśliłam, jedyne co mężczyzn trapi to penis. Jestem dziewczyną i trudno mi zrozumieć te kompleksy bo tak naprawdę nie chodzi o długość, a o mylne przekonanie mężczyzny, że jego “pseudo za krótki penis” nie będzie w stanie zadowolić kobiety. Podążając tą ścieżką dedukcji mężczyzna pomija fakt iż również ważne są umiejętności, a nie tylko “sprzęt”. Robiąc z kobiet potwory które chcą tylko długich, grubych czy jakiś tam penisów. Kompleksy na tle członka chyba zaczynają mnie śmieszyć.
Inną interesującą mnie sprawą jeżeli chodzi o kompleksy jest fakt, iż mężczyźnie nie lubią mówić o swoich kompleksach, wadach. Zachowują si ę tak jakby ich nie mieli, nie ma o czym mówić. Kobiety natomiast wiecznie narzekają na swój wygląd a to na kawie z przyjaciółką, spotkaniu rodzinnym, w pracy itp. I to właśnie mnie intryguje: czemu mężczyźnie potrafią przemilczeć kompleksy, a kobiety nie?
Męskie kompleksy: jeden, damskie: miliardy. Kobiety widzą wady w swoich: piersiach, pupie, nosie, policzkach, brwiach, nogach brzuchu, rękach, karnacji, oczach, cery itd., itp. Wymieniać można w nieskończoność. Więc co nas do tych kompleksów “zmusza”? Odpowiedzią, według mnie, paradoksalnie są mężczyźni. Bo to dla was chcemy wyglądać pięknie, młodo, atrakcyjnie. Chcemy się podobać.
Co łączy kompleksy męskie z damskimi?
Są spowodowane chęcią podobania się i zaspokojenia, wymyślonych przez nas oczekiwań płci przeciwnej. Nawzajem nakręcamy swoje kompleksy. Z tym, że kobiety mają ich więcej.
Sukcesem w dzisiejszych czasach jest zaakceptowanie swojego wyglądu bądź też podejmowanie próby modyfikacji elementów nie atrakcyjnych bez użycia skalpela, igieł itp.

P.s. Dobrze, że nie wszystkich ludzi stać na chirurgię plastyczną bo wyglądalibyśmy jak lalki

Wspomnienia…

marzec 1, 2008

Przemyśleń nadszedł czas… Zastanowić się nad życiem, sobą pora.
Wnioski? Hym… Jakieś są… Niestety są też takie, które nigdy nie ujrzą światła dziennego, nie zostaną wypowiedziane. Takie wnioski niszczą człowieka bo nigdy nie znikają z jego świadomości, a kamuflują się w najgłębszych i najciemniejszych zakamarkach ludzkiego umysłu, psychiki czy nawet podświadomości by po pewnym czasie znów zatruć spokój i przypomnieć o bólu.
Nadszedł ciężki okres dla mnie, wracają myśli, przeżycia i wspomnienia. Atakują codziennie, a ja muszę ubrać maskę by nikt tego nie zauważył…

Nieprzenikniona głębia ciemności.
Miliony wspomnień.
Miliony wydarzeń.
Miliony miejsc.
Po prostu - umysł.

Wspomnienia budują relacje, więzi pomiędzy ludźmi.

Oto wypędzam szatana.
Oto wypędzam anioła.
Wypędzam z serca obu ich,
Ich obu, co często są jednym. [...]

I wypędziłem szatana.
I wypędziłem anioła.
A w serce moje wstąpił wiatr
I tam on zamieszkał i szumi.
A domem moim stał się las,
Nad lasem biją pioruny. [...]

Usłyszałam dzisiaj w radio piosenkę Limp Bizkit “Behind Blue Eyes” i jakoś tak popadłam w zadumanie. Przypomniały mi się czasy gdy owa piosenka była na topie, a ja cieszyłam się przyjaźnią z pewną osobą. W sumie nie wiem jakie to były czasy, dla mnie wtedy, pamiętam, przechodziłam wieczne dołki i próbowałam pogodzić się sama ze sobą, z perspektywy czasu wydają owe “gorsze dni” się beztroskie. Ciekawe czy za klika lat będę podobnie myśleć o teraźniejszym okresie? Hehe się okaże. W każdym bądź razie mam sporo piosenek, które mi kojarzą się z osobami, miejscami, zdarzeniami, chyba jak każdy.

Tekst piosenki “Behind Blue Eyes”
No one knows what it’s like
To be the bad man
To be the sad man
Behind blue eyes
And no one knows
What it’s like to be hated
To be fated to telling only lies

But my dreams they aren’t as empty
As my conscience seems to be
I have hours, only lonely
My love is vengeance
That’s never free

No one knows what its like
To feel these feelings
Like i do, and i blame you!
No one bites back as hard
On their anger
None of my pain and woe
Can show through

Discover l.i.m.p. say it
No one knows what its like
To be mistreated, to be defeated
Behind blue eyes
No one knows how to say
That they’re sorry and don’t worry
I’m not telling lies

No one knows what its like
To be the bad man, to be the sad man
Behind blue eyes.