Reklama Heinz.
czerwiec 26, 2008
Czemu “mamo”, a nie “tato”?
To nie człowiek…
maj 7, 2008
“Nie jestem potworem. Dzięki mnie moja córka żyje. Mogłem ich przecież wszystkich zabić i nikt by o tym nie wiedział” - mówi Josef Fritzl, człowiek, który przez 24 lata więził córkę w piwnicy. Wychodzą też na jaw inne straszne fakty z życia bestii z Austrii. Swoją żonę Fritzl zmuszał do patrzenia, jak uprawia seks z innymi kobietami. W domach publicznych bały się go prostytutki, bo kazał im udawać zwłoki.
Fritzl nie rozumie, że zrobił wiele zła, a życie rodziny zamienił w piekło. W krótkiej wypowiedzi dla austriackiej gazety “Oesterreich”, przekazanej przez adwokata, przedstawia siebie wręcz jako bohatera, któremu życie zawdzięcza 19-letnia Kerstin, jego córka-wnuczka spłodzona z gwałtu na więzionej 24 lata córce, Elizabeth.
To właśnie choroba 19-latki zakończyła piekło więzionych w piwnicznym lochu ofiar Fritzla. Matka wszyła w ubranie Kerstin kartkę z prośbą o pomoc. Gdy znaleźli ją lekarze w szpitalu, do którego trafiła dziewczyna, natychmiast wezwali pomoc.
“Beze mnie Kerstin już by nie żyła. Dzięki mnie przecież trafiła do szpitala. A mogłem ich wszystkich zabić i nikt by się nie dowiedział. Nie siedziałbym wtedy tutaj. Ale zawiozłem Kerstin do szpitala” - mówi bestia z Austrii.
Dziś Fritzl był po raz pierwszy przesłuchiwany w prokuraturze. “Podejrzany powiedział, że jest gotowy współpracować i rozmawiać” - mówi rzecznik prokuratury Gerhard Sedlacek.
Teraz śledczy chcą stworzyć portret psychologiczny potwora. Z kolejnym przesłuchaniem poczekają, aż policjanci dokładnie sprawdzą lochy pod domem Fritzla. Bestia poczeka więc na kolejną rozmowę z prokuratorem około dwóch tygodni.
Bały się go nawet prostytutki
Z każdym dniem wychodzą na jaw kolejne przerażające fakty z życia Josefa Fritzla. Był częstym gościem domu publicznego. Prostytutki wspominają, że drżały ze strachu na samą myśl o jego wizycie. Fritzl był bardzo brutalny, a podczas seksu kazał kobietom udawać, że są martwe.
Kelner, który pracował w domu publicznym Villa Ostende w Linzu, który upodobał sobie Fritzl, ze zgrozą wspomina jego wizyty. “To był wyjątkowy zboczeniec” - mówi gazecie “Oesterreich”. “Kobiety się na niego skarżyły, był wyjątkowo brutalny. Lubił dominować” - dodaje.
To nie koniec seksualnych zboczeń Fritzla. Równie źle jak prostytutki traktował swoją żonę. Jego znajomy z erotycznego klubu, 65-letni Paul, wspomina, jak Fritzl przyprowadzał żonę na orgie. “Traktował ją jak psa. Kazał jej cicho siedzieć w kącie i patrzeć, jak uprawia seks z młodą dziewczyną” - opowiada mężczyzna.
“Jak na swój wiek Fritzl czerpał wiele radości z seksu. Łykał też tabletki na potencję. Zamieniały go w prawdziwego buhaja” - relacjonuje Paul.
Władze Austrii: To nasza wina
“Byliśmy zbyt łatwowierni i niedostatecznie zbadaliśmy zniknięcie Elisabeth Fritzl” - przyznaje w wywiadzie dla dziennika “Der Standard” austriacka minister sprawiedliwości, Maria Berger.
Ubolewa, że policja uwierzyła w wymyśloną przez Fritzla historyjkę o tym, że dziewczyna uciekła do sekty. Dzięki temu Josef mógł ją bez przeszkód więzić i gwałcić przez 24 lata.
Przerażeni historią Fritzla austriaccy deputowani chcą zaostrzyć kary za gwałt. Są wstrząśnięci, że Fritzlowi pozwolono adoptować swoje dzieci-wnuki, choć był już wcześniej karany za przestępstwa seksualne.
Stało się tak, bo w Austrii gwałty wymazywane są z akt przestępcy już po 15 latach i nikt - nawet policja - nie może sprawdzić, kto i za co był karany.
Donat Szyller
IKEA zakazane reklamy.
maj 2, 2008
Tę reklamę zamieściłam specjalnie dla Jasco
.
OMG wyobrażacie sobie taką akcje?! Wchodzicie ze znajomym do domu, a tu takie zabawy rodziców? Nie wiedziałabym czy mam płakać czy się śmiać czy co zrobić…
Hehehe, a ta reklama jest dla wszystkich “burdelarzy”
.
Hitler - lalka.
kwiecień 30, 2008

Do ukraińskich sklepów trafi figurka podobna do Adolfa Hitlera. Producenci zadbali nawet, by lalka miała ruchome ręce - dzięki temu zabawkowy nazistowski dyktator będzie mógł salutować.
dziennik.pl
Litości! Czy w dzisiejszych czasach ludziom już naprawdę zabrakło jakiegokolwiek wyczucia, smaku, szacunku? Czy naprawdę Adolf Hitler zasługuje na to by produkować lalki z jego podobizną? Czy rodzice pragną by ich dzieci bawiły się laleczką zbrodniarza? Czy chcą patrzeć jak córeczka swata swoją lalkę Barbie z Adolfem?!
Ludzie mają dziwne pomysły i jak na nie patrze to tylko upewniam się w przekonaniu, że jestem całkowicie zdrowa psychicznie i moje pomysły choć czasami głupie nie wykraczają poza granice dobrego smaku.
A co Wy sądzicie na temat lalki Adolfa?
Jak w Chinach łapią zwierzęta.
kwiecień 28, 2008





Dalaj Lama: “[...] Musimy uświadomić sobie, że codziennie setki milionów niemych, bezsilnych i niewinnych zwierząt poddawane są torturom, są okaleczane, przymusowo karmione sterydami oraz zabijane na wiele podłych sposobów. My, ludzie, odmawiamy im ich prawa do życia w pokoju i poszanowaniu, ponieważ są one słabe i nie mogą same za siebie decydować, ani mówić w swoim imieniu. [...]“.
Zero litości dla bestii.
kwiecień 28, 2008
Dwaj zwyrodnialcy staną wkrótce przed sądem za zabicie psów. 59-letni Zbigniew P. ze wsi Waniorowo (pow. gryficki) spalił sznaucera miniaturowego swojej sąsiadce, a 40-letni Robert R. w bestialski sposób skręcił kark sześciu szczeniakom, zapakował je do reklamówki i wrzucił do śmietnika w centrum Gryfic.
Tak bestialskich zachowań zdarza się coraz więcej, nie tylko w gryfickim powiecie. Przyczyną spalenia psa w Waniorowie był najprawdopodobniej trwający od dawna sąsiedzki konflikt. Po kolejnej sprzeczce sąsiad zwabił psa pod swoją posesję i wrzucił do pieca centralnego ogrzewania. O zdarzeniu policję poinformowała właścicielka psa.
- W wyniku podjętych przez policję czynności i wykonanych oględzin posesji podejrzewanego mężczyzny w jego piecu centralnego ogrzewania ujawniono liczne kości pochodzenia zwierzęcego. 59-letni Zbigniew P. przyznał się do zabicia psa sąsiadki – poinformowała st. sierż. Edyta Klepczyńska, oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Gryficach.
Z kolei w Gryficach 40-letni Robert R. do śmietnika przy ulicy ks. Ruta wrzucił zawinięte w reklamówkę szczeniaki. O makabrycznym znalezisku powiadomili policję mieszkańcy pobliskiego budynku.
- Przybyły na miejsce patrol potwierdził tę informację. W reklamówce znajdowało się sześć szczeniaków, które miały skręcone karki. Według oceny lekarza weterynarii, były to szczeniaki trzydniowe. Policjanci zatrzymali Roberta R., który przyznał się do zarzucanego mu czynu – dodaje E. Klepczyńska.
Za zabicie zwierzęcia zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt grozi grzywna lub rok więzienia. Jeśli sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem, za kratami może spędzić nawet dwa lata. W obu przypadkach postępowanie prowadzi KPP w Gryficach.
R. SŁOMSKI
Nie mieści mi się w głowie jak można? W bestialski sposób zamordować niewinne stworzenia, a mówi się, że człowiek jest istotą rozumną. Człowiek potrafi być gorszy od zwierzęcia…
Tym skurwys*** odrąbałabym ręce (tępym i zardzewiałym toporkiem) i spaliła w piecu każąc im patrzeć na palące się członki (utrzymywałabym ich w jakiś sposób przy przytomności póki nie spaliła by się cała zawartość pieca).
Mogę być teraz osądzona o hipokryzje, o sadyzm, mam to gdzieś tylko i wyłącznie dlatego, że brak u mnie litości dla ludzi znęcającymi się nad zwierzętami bądź też mordującymi je.
Janet Jackson - MTV spoofs commercials.
kwiecień 12, 2008
Reklama parodii z udziałem Janet Jackson.
Sto lat!
kwiecień 4, 2008

35 lat temu Martin Cooper zaprezentował przedmiot - DynaTAC (DYNamic Adaptive Total Area Coverage), z którego korzystają setki tysięcy osób na całym świecie, przedmiot bez którego nie wyobrażam sobie swojego życia (może to płytkie, może to uzależnienie, może… Tak jest i już
).
W 1973 roku na specjalnym pokazie m. in. dla przedstawicieli Federalnego Urzędu Łączności (FCC) wykonano pierwsze połączenie, komórka miała ponad 20 cm długości, ważyła około kilogram, nie miała wyświetlacza, a bateria wytrzymywała pół godziny rozmowy, co prawda pierwsza sieć komórkowa powstała dziesięć lat później, ale to nie ważne. 21 sierpnia 1983 roku FCC dopuściło do użytku DynaTAC 8000X, pierwszy na świecie komercyjny przenośny telefon komórkowy. Tego dnia zaczęła się współczesna era telefonii komórkowej.
Miss miny przeciwpiechotnej.
marzec 13, 2008

Generosa ma tylko jedną nogę, drugą straciła w 1989 roku. Jest jedną z 80 tysięcy ofiar min przeciwpiechotnych w Angoli, które ucierpiały w wyniku prawie 30-letniej wojny domowej. Dziś jest też sprzedawczynią uliczną, matką dwojga dzieci (10 i 8 lat) i kandydatką regionu Cuando Cubango w przedziwnym konkursie piękności na Miss Miny Przeciwpiechotnej.

Pomysł norweskiego fotografa i reżysera Mortena Traavika jest szokujący, dla niektórych nie do przyjęcia, przede wszystkim dlatego, że podważa nasze myślenie o Afryce, kobiecym pięknie, niepełnosprawności. Traavik atakuje stereotypy, które wiążą świat zachodni – jego wystawa była atakowana przez feministki jako przejaw eksploatacji biednych kobiet i przez aktywistów organizacji pomocy jako przejaw eksploatacji Afryki. W rzeczywistości nie jest ani jednym, ani drugim.

Sposób prezentowana kobiet – piękne, doskonałe technicznie zdjęcia, lakoniczne podpisy, w których obok danych personalnych modelek (wiek, liczba dzieci, wymarzony zawód, ulubiony kolor) zawarte są informacje na temat rodzaju miny, która pozbawiła je kończyn, a zaraz obok – sukni, biżuterii i obuwia modelek w istocie obala znaną nam na co dzień formułę konkursu piękności. Traavik każe dostrzec w ofiarach min przeciwpiechotnych kobietę, matkę, poszukującą piękna i spełnienia marzeń. Jego zdjęcia mówią nam, że odrodzenie po tragedii jest możliwe, a nadzieja jedynym wyjściem godnym człowieka.

Autor odrzuca również nasze ulubione obrazy „cierpiącej” Afryki. Zamiast kobiety zgwałconej, poniżonej, brudnej, na granicy śmierci głodowej pokazuje osobę pełną godności, w atrakcyjnym otoczeniu, bez kompleksów.Żadna z kobiet na zdjęciach Traavika nie jest profesjonalną modelką, większość nie ma stałego zatrudnienia. Za dzień zdjęciowy otrzymały po 200 dolarów, w ramach wynagrodzenia mogły zatrzymać suknie, obuwie i biżuterię. Nie ma się co łudzić, ten konkurs nie zmieni ich życia, choć pewnie ułatwi je jednej z nich – zwyciężczyni dostanie w prezencie nowoczesną protezę z Norwegii. Ale może równie ważni co kobiety w przedsięwzięciu Mortena Traavika jesteśmy my, widzowie. Na początek wystarczy, gdy zamiast cierpiących ofiar dostrzeżemy na tych zdjęciach osoby, które przeżyły i chcą żyć dalej.